27 grudnia 2012

Lato 2012 nad Bałtykiem - wspomnienia.


Przeglądając fotki z tegorocznego pobytu nad polskim morzem stwierdziłem, że kilka z ciekawszych muszę tutaj umieścić.

I tak - pierwsza fotka przedstawia ślimaki bez skorupki (mnóstwo ich na Półwyspie Helskim), które rankiem postanowiły zjeść śniadanko. Daniem głównym były kawałki pokruszonej babki, która po wieczornej imprezie leżała sobie na trawie. Ojjj... jak ona musiała im smakować - normalnie kulinarna orgia :-)



Druga fotka została wykonana na terenie Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu - konkretnie z wieży kierowania ogniem (jest to jeden z wielu obiektów największej na świecie baterii artylerii nadbrzeżnej, wybudowany w 1940 roku). Widoki - zapierające dech w piersi...




Fotka poniżej - wykonana w porcie w Jastarni - to zapewne niezbyt miły widok dla właściciela na wpół zatopionej żaglówki. Jednak dzikie ptactwo wygląda na dość zadowolone... :-)



Ostatnia fotka wykonana została w helskim Fokarium. Jest to chyba już obowiązkowy punkt programu podczas wizyty w Helu - szczególnie wtedy, gdy zabieramy ze sobą swoje pociechy :-)





26 grudnia 2012

VII Międzynarodowy Festiwal Rzeźby Lodowej Poznań 2012

W ten wigilijny czas aura niezbyt zimowa (przynajmniej w Wielkopolsce), więc chciałbym przypomnieć, że w tym roku mieliśmy już trochę mrozu. Nawet udało się bezproblemowo zorganizować (mam na myśli brak odpowiedniej temperatury - inne problemy poznaniakom nie są straszne :-) VII Międzynarodowy Festiwal Rzeźby Lodowej.

Poniżej kilka fotek, przedstawiających kunszt "LOdowych artystów".











16 lipca 2012

Lechma Start Gniezno wygrywa bonus z Lokomotivem Daugavpils



W dniu wczorajszym Lechma Start Gniezno "rozjechał" Lokomotiv Daugavpils... tak mogłoby się wydawać. Ale wynik 54-36 dla Startu nie odzwierciedla tego, co działo się na torze. Do ostatniego biegu - w końcu ważyły się losy "bonusa" - nie brakowało emocji i wszyscy kibice wracali do domu zadowoleni z tego sportowego widowiska.

Najważniejsze dla Startu było zwycięstwo plus punkt bonusowy (na początku sezonu po wysokiej przegranej z Daugavpils nie brakło głosów, że bonusa nie obronimy), który będzie miał znaczenie w fazie play-off. Niemałym zaskoczeniem była zdobycz punktowa Magnusa Zetterstroema, chociaż ja mogę być tak zaskakiwany w każdym ligowym meczu ;-) Powrót Nichollsa i Oskara Fajfera na tor też na pewno był oczekiwanym przez kibiców wydarzeniem. Adam Skórnicki chyba przyzwyczaił nas do tego, że jest w stanie "ukulać" nawet ok. 10 oczek. I tak trzymać !

Byliśmy świadkami jeszcze jednego ciekawego wydarzenia - Antonio Lindbaeck pobił rekord toru należący dotąd do Darcy'ego Warda i wynosi teraz 61,82 s. Co najciekawsze w tym biegu - Antonio zaraz po zjechaniu do parku maszyn udał się po pomoc medyczną... Podczas biegu (w którym pobił rekord toru) w jego kasku zabawiała się osa, która w końcu użądliła go w brodę... :-) Wśród kibiców juz pojawiły się dowcipy, o "niedozwolonym dopingu" stosowanym przez Lindbaecka.




Podsumowując - ręce same składają się do oklasków. Oby tak dalej !

Końcowe wyniki

Lokomotiv Daugavpils - 36
1. Mikael Max - 14+1 (3,2,1,3,2*,3)
2. Wadim Tarasienko - 0 (0,d,-,-)
3. Kjastas Puodżuks - 3 (1,2,0,0,0)
4. Wiaczesław Gieruckij - 0 (0,0,-,0,-)
5. Roman Povazhny - 7 (1,1,0,2,3,0)
6. Andrzej Lebiediew - 12 (3,0,3,1,3,2)
7. Iwan Pleszakow - 0 (u,0,-)

Lechma Start Gniezno - 54
9. Scott Nicholls - 6+3 (1*,2*,2,1*)
10. Adam Skórnicki - 8+1 (2,3,1*,1,1)
11. Antonio Lindbaeck - 11+1 (3,3,2*,1,2)
12. Magnus Zetterstroem - 11+1 (2*,1,3,2,3)
13. Bjarne Pedersen - 9+2 (2*,1,2,3,1*)
14. Oskar Fajfer - 4 (1,3,0)
15. Maciej Fajfer - 5 (2,3,0)

1 lipca 2012

Gra i trąbi - zespół KOMBI ;-)

Dla niektórych właśnie rozpoczęły się wakacje, ale inni rozpoczynają je dość pracowicie. Wczoraj - 30.06.2012 - podczas odbywających się "Dni Swarzędza" zagrała grupa KOMBI - w sobotni, gorący wieczór Grzegorz Skawiński & company pracowicie rozpoczęli wakacje...




Koncert rozpoczął się z około półgodzinnym opóźnieniem, co trochę wkurzało oczekujący tłumek ludzi. Jednak ich zdenerwowanie dobrze neutralizowało zimne piwko (i nie tylko - co było widoczne u wielu osobników), ogólnie dostępne w ogródkach piwnych. Jednak gdy rozbrzmiały pierwsze akordy - ludzie po prostu oszaleli :-)



Fajna oprawa (4 telebimy + różne efekty audiowizualne), znakomita muzyka, zabawa muzyków z publicznością - to wszystko na pewno na długo pozostaną w pamięci wszystkich uczestników tego koncertu.

9 czerwca 2012

BOOMZ mini głośnik, radio, odtwarzacz MP3 - czy warto...?

Jakiś czas temu zakupiłem na AlleDrogo pewien gadżet, który był reklamowany jako "PRZENOŚNY MINI GŁOŚNIK BOOMZ RADIO MP3 USB microSD" (na fotce poniżej). Urządzenie to, to taki głośnik w ksztacie tuby, wysokość ok.5 cm (plus ok. 5 mm - stopka z migającą diodą), średnica to też ok.5 cm. Dodatkowo - jak wynika z opisu - urządzenie ma wbudowane radio, odtwarza też pliki z kart mikroSD oraz z USB (posiada takie gniazda).


Najważniejszą zaletą tego głośniczka z dodatkami miała być moc - głośnik zbudowano na magnezach neodymowych. Koszt, łącznie z najtańszą przesyłką - 58 PLN. Czy były to dobrze wydane pieniązki...? No właśnie, tutaj mam problem... a właściwie to go nie mam...

Ale po kolei - zaczynam od "plusów".
- Moc głośniczka - faktycznie powalająca, jak na takiego maluszka. Co do barwy głosu itp zaawansowanych parametrów, którymi zainteresowani byliby zapewne tylko audiofile :-) nie będę się rozpisywał... To przecież "użyteczny gadżet", a nie jakiś drogi sprzęt hi-fi. W każdym razie - brzmienie jest OK.
- Wygląd - całkiem estetycznie wykonany. Osobiście nie mam zastrzeżeń (pamiętajmy - to tylko "użyteczny gadżet).
- Używanie kart mikroSD i USB w celu odsłuchania swoich ulubionych utworów - OK

Teraz polecą "minusy".
- Radio - być może w dużych metropoliach radio będzie działać zadowalająco, jednak w mieście "powiatowym" złapanie stacji ogólnopolskiej jest niemożliwe (jedynie stacja lokalna).
- Akumulator - trudno powiedzieć, kiedy akumulator jest w pełni naładowany. Podczas ładowania świeci się czerwona dioda - stąd wnioskuję, że akumulator się ładuje (podłączenie przez USB do komputera). Jednak kiedy aku jest w pełni naładowany? Nie wiadomo; brak też tej informacji w instrukcji obsługi.
- Dioda - podczas ładowania świeci się kolor czerwony. Podczas używania głośniczka/radia/odtwarzacza dioda "mruga" różnymi kolorami. I tutaj dziwna sprawa - dioda miała mrugać w rytm danego utworu. Jednak ona świeci sobie różnymi kolorami jak jej się podoba, w z góry określonych odstępach czasu. Mało tego - mruga również gdy np. w radiu ustawiona jest częstotliwość, na której jest ZUPEŁNA CISZA. Tutaj więc sprzedający wprowadził mnie w błąd swoim opisem. Dodatkowy minus - diody NIE MOŻNA WYŁĄCZYĆ, a więc "zjada" nam ona energię nawet wtedy, gdy tego nie chcemy/potrzebujemy.
- Nowy, "prosto od producenta" głośniczek miał niesprawny przycisk "CISZEJ" (tak go umownie nazwijmy). Zaznaczony jest on na fotce powyżej. Niesprawność polegała na tym, że nie można było ściszyć głośnika, w ogóle "nie zaskakiwał' tak jak pozostałe przyciski. Tak więc w porze wczesno-nocnej nie było możliwości używania tego "wyjącego" malucha...

Mógłbym odesłać "sprzęt" do naprawy, do sprzedającego - jednak wszystkie koszty musiałyby być opłacane z mojej kieszeni. Ale czy to by mi się opłacało? Przesyłka w dwie strony listem poleconym - to ok. 20 PLN + 58 PLN, które już zapłaciłem to razem ok. 78 PLN. A gdyby na tej awarii się nie skończyło...?
Mógłbym też próbować zwrócić ten "sprzęt" sprzedającemu, gdyż - zgodnie z prawem - od transakcji dokonywanej na odległość można odstąpić w terminie do 10 dni. Dlaczego więc "próbować"...? Wyjaśnia to fotka poniżej.



Jeżeli sprzedający w karcie gwarancyjnej (pkt.2) umieszcza zapis "Sprzęt nabyty należy do klienta i nie może być zwrócony sprzedającemu", to mam uzasadnione podejrzenia co do uczciwości sprzedającego. Dlatego nie zdecydowałem się ani na naprawę, ani na zwrot boomz-a. Jeżeli gwarancja zawiera zapisy niezgodne z prawem, to nie mam żadnej pewności, że gdybym chciał wyegzekwować swoje prawa, to sprzedający postąpiłby uczciwie (przecież mógłby stwierdzić, że to ja uszkodziłem "sprzęt" i w tym przypadku zwrot nie jest możliwy; a wszystkie koszty i tak by poszły z mojej kieszeni). Po prostu - jak dla mnie - szkoda czasu, nerwów i pieniędzy na jakiekolwiek dalsze działania.

Tak więc pozostałem dziś z "niepełnosprawnym" gadżetem, a wpis ten powstał ku przestrodze dla potencjalnych kupców (NIE DOTYCZY kupujących w sklepie stacjonarnym - tam zapewne można wszystko sprawdzić i zweryfikować na miejscu). Jednak w przypadku ewentualnego zakupu na odległość (nie stwierdzam kategorycznie, że nie warto - po prostu zakup na odległość to zawsze ryzyko) radzę zadać sprzedającemu kilka "trudnych" pytań, które mogą się zrodzić w głowie kogoś, kto przeczyta ten wpis. A dokładniej - pkt.2 "Gwarancji" :-)

Firma sprzedaje na AlleDrogo pod różnymi nickami.

Poznańskie "euro koziołki" :-)

W związku z rozpoczętymi wczoraj mistrzostwami Europy w piłce kopanej, cały kraj (przynajmniej taka teza lansowana jest w mediach - ja mam jednak trochę inne zdanie na ten temat) oszalał na punkcie tej imprezy. Nie inaczej jest w Poznaniu, w którym zresztą będzie rozegranych kilka spotkań.

Poniżej na fotce widać, że poznańskie koziołki postanowiły dostosować się do panującego klimatu i wyjść do trykania w "euro-derkach" :-)


3 czerwca 2012

Wygrana Startu w Grudziądzu !!! 41:48

Niesamowicie ułożył się dzisiaj mecz dla gnieźnian. Jechali i punktowali ze zmiennym szczęściem, jednak w końcowym rozrachunku szala zwycięstwa przechyliła się na naszą stronę ! :-)

Pierwsze dwa biegi wygrane przez startowców 5:1 i wszystko wygląda na to, że nawet bez Scotta Nichollsa można będzie powalczyć.
Jednak w biegu nr 4 poważnego urazu doznaje (ponownie w tym sezonie) Oskar Fajfer. Wpakowany pod "dmuchawca" przez Cyrana wstaje o własnych siłach, jednak z grymasem bólu na twarzy. Jak się okazało, Oskarowi Fajferowi odnowiła się kontuzja barku. Bedzie musiał przejść operację, rozbrat z torem - to ok. 2 miesiące... Nie wygląda to wszystko najlepiej...

Trzeba przyznać, że obudził się Bjarne Pedersen - było widać zdecydowaną poprawę w jego postawie. I całe szczęście ! Bo w dwóch się meczu wygrać nie da... :-)

Taśma Ljunga w biegu 11, oraz wykluczenie Hansa Andersene po zakończeniu tegoż właśnie biegu (za ostre starcie z Lindbaeckiem "na trasie") przybliżyły nas do zwycięstwa.

W 14 biegu Adam Skórnicki z Magnusem Zetterstroemem (nie najlepiej spisującym się dzisiaj  i w ogóle ostatnio...) dają nam 5-cio punktówą przewagę nad GTŻ-em ! Ostatni wyścig wygrywamy Start wygrywa 2:4 i mecz jest WYGRANY !!! :-)

Biorąc pod uwagę, że w zasadzie "jechaliśmy" 3 zawodnikami (Lindbaeck, Pedersen, Skórnicki), to można powiedzieć, że "norma" została znacznie przekroczona. Czego sobie i wszystkim kibicom Startu życzę do końca sezonu.

Końcowy rezultat:

Lechma Start Gniezno - 48
1. Antonio Lindbaeck - 14+1 (2*,1,2,3,3,3)
2. Scott Nicholls - zastępstwo zawodnika
3. Adam Skórnicki - 10+1 (1,0,1*,3,2,3)
4. Magnus Zetterstroem - 5+1 (0,2,1,0,0,2*)
5. Bjarne Pedersen - 13 (3,3,2,2,2,1)
6. Maciej Fajfer - 3+1 (2*,1,0,0,0)
7. Oskar Fajfer - 3 (3,-,-)

GTŻ Grudziądz - 41
9. Norbert Kościuch - 11 (1,3,2,3,2)
10. Hans Andersen - 2+1 (0,1,1*,w)
11. Davey Watt - 10+1 (2*,3,3,2,0)
12. Andriej Karpow - 8+1 (3,2*,1,1,1)
13. Peter Ljung - 8 (2,3,3,t,0)
14. Mateusz Rujner - 1+1 (0,0,1*)
15. Łukasz Cyran - 1 (1,w,w,u)






Korona dla Ryana Sullivana - nowy król w Gnieźnie

W rozegranym wczoraj turnieju O Koronę Bolesława Chrobrego - Pierwszego Króla Polski zwyciężył Ryan Sullivan. W ostatnim, finałowym biegu dnia nie dał on szans  Sajfutdinowi, Vaculikowi, Gollobowi.

Kolejna udana impreza - jedyna taka na świecie (łącząca w sobie elementy historyczne i sportowe) - za nami. Byłaby zapewne jeszcze lepiej wspominana, gdyby nie aura... było dość wietrznie i trochę popadało. Na przyszłość życzyłbym sobie , aby turniej dobywał się przy pogodzie jak w ubiegłym - 2011 - roku... słońce, upał i pełen stadion ludzi :-)

Klasyfikacja końcowa:
1. Ryan Sullivan (Australia, Unibax Toruń) - (3,3,0,1,3) + 10 + 1. miejsce w finale
2. Emil Sajfutdinow (Rosja, Polonia Bydgoszcz) - (2,3,3,3,3) + 14 + 2. miejsce w finale
3. Martin Vaculik (Słowacja, Azoty Tauron Tarnów) - (2,2,3,0,3) 10 + 3. miejsce w finale
4. Tomasz Gollob (Stal Gorzów Wlkp.) - (3,2,2,3,2) 12 + defekt w finale
5. Piotr Protasiewicz (Stelmet Falubaz Zielona Góra) - 10 (1,1,2,3,3) 10
6. Greg Hancock (USA, Azoty Tauron Tarnów) - (3,0,1,3,2) 9
7. Antonio Lindbaeck (Szwecja, Lechma Start Gniezno) - (3,2,2,1,1) 9
8. Jason Crump (Australia, PGE Marma Rzeszów) - (2,3,0,2,1) 8
9. Krzysztof Buczkowski (Polonia Bydgoszcz) - (1,2,3,1,1) 8
10. Damian Baliński (Unia Leszno) - (1,3,2,1,0) 7
11. Bjarne Pedersen (Dania, Lechma Start Gniezno) - (0,1,0,2,2) 5
12. Kacper Gomólski (Azoty Tauron Tarnów) - (0,1,1,2,0) 4
13. Magnus Zetterstroem (Szwecja, Lechma Start Gniezno) - (d,1,1,0,2) 4
14. Krzysztof Kasprzak (Stal Gorzów Wlkjp.) - (t,0,1,2,1) 4
15. Jonas Davidsson (Szwecja, Stelmet Falubaz Zielona Góra) - (0,0,3,0,0) 3
16. Adam Skórnicki (Lechma Start Gniezno) - (2,0,0,0,0) 2
17. Maciej Fajfer (Lechma Start Gniezno) - (1) 1

R2. Wojciech Lisiecki (Lechma Start Gniezno) - NS

6 maja 2012

Kiepskie widoki na przyszłość ::: Lechma Start Gniezno - GTŻ Grudziądz 45:45

To, co dzisiaj można było obejrzeć na W25 w Gnieźnie upewniło mnie, że poprzednie - delikatnie to określając - "nieudane" występy naszych "głownych rozgrywających" nie były żadną "zasłoną dymną". Król jest nagi! - tak już można powiedzieć o drużynie Satrtu. Z takim składem o awansie de EL możemy co najwyżej pomażyć.(nawet drużyna Orła Łódż pokazała dzisiaj "lwi pazur" i wygrała na wyjeździe z Lokomotiv Daugavpils 57:33) To co dziś wyprawiał Antonio Lindbaek, a zwłaszcza Bjarne Pedersen jest po prostu żałosne.

Moim skromnym zdaniem Bjarne nie powinien już występować w żadnym meczu do końca sezonu. Jeżeli nie pozyskamy żadnego seniora, który dawałby nadzieje na solidne punktowanie, to w jego miejsce powinien startować gniźnieński junior. Pożytek z tego podwójny - księgowy się ucieszy, młody nabędzie doświadczenia, a zdobycz punktowa młodego zapewne na podobnym poziomie (a może i lepsza).

Na plus: Scott Nicholls - nigdy nie byłem do niego tak do końca przekonany, a w tej chwili to najsolidniejszy punkt w naszej ekipie; Adam Skórnicki - oczy przecieram ze zdziwienia, a uśmiech sam pojawia się na twarzy :-) oby tak dalej; nasi juniorzy - Maciej Fajfer super, a na Liska jak ktoś narzeka po dzisiejszym meczu, to powinien dokładnie raz jeszcze przeanalizować z kim Lisek przegrywał, jak dla mnie - też super.

Końcowe wyniki

GTŻ Grudziądz - 45
1. Hans Andersen - 10+2 (2*,2*,2,2,2)
2. Nortber Kościuch - 9+2 (3,3,1*,0,2*)
3. Davey Watt - 10 (t,1,3,3,3)
4. Andriej Karpov - 8+2 (2,3,2*,1*,0)
5. Peter Ljung - 7 (2,1,2,2)
6. Łukasz Cyran - 0 (0,0,0,t)
7. Adrian Osmólski - 1 (1,0,0)

Lechma Stsrt Gniezno - 45
9. Antonio Lindbaeck - 5 (1,3,1,0,0)
10. Bjarne Pedersen - 3+2 (0,2*,0,1*)
11. Scott Nicholls - 13 (3,1,3,3,3)
12. Adam Skórnicki - 6 (1,0,1,3,1)
13. Magnus Zetterstroem - 11 (3,2,3,2,1)
14. Wojciech Lisiecki - 3+1 (2*,0,1)
15. Maciej Fajfer - 4 (3,1,0)

22 kwietnia 2012

Wymęczone zwycięstwo Lechmy Startu nad Lubelskim Węglem KMŻ

Niemała sensacja wisiała w powietrzu. Jeszcze po dziewiątym biegu Start przegrywał 23:31 - przypomnę, że na własnym stadionie...! Ostatecznie Start wygrał w sosunku 47:43, jednak osobiście uważam, że będziemy mieli spory problem w tym roku. Dlaczego...?

Można by zastanawiać się, czy to nie przypadkiem taka taktyka na uśpienie czujności naszego największego (wydaje się) konkurenta do awansu do Ekstraligi - GTŻ Grudziądz. Jednak w świetle tego, że np. stan toru był wielkim zaskoczeniem dla wszystkich zawodników, a zwłaszcza GOSPODARZY, to nie sądzę, aby to była tylko taktyka...

Widzę, że pod całym tym marketingowym płaszczykiem są jednak problemy nie do "przeskoczenia" - i to od lat.Czy taki profesjonalny klub nie powinien mieć toromistrza, którego zadaniem będzie przygotowanie toru, jaki sobie zażyczą zawodnicy...? A Start takiego nie ma. Za to możemy zaobserwować jak terner Startu - Lech K. - "ujeżdża" tor ciągnikiem przygotowując go do meczu. To w końcu na jakim etacie jest on zatrudniony...? Czy tak powinna wyglądać organizacja w podobno profesjonalnym klubie...?
Następna sprawa to motywacja zawodników - czy tacy zawodnicy jak Lindbaeck czy B.Pedersen mogą bezkarnie przyjeżdżać za takimi zawodnikami jak Jeleniewski, Miesiąc...?

Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie - JEŻELI NIE WEJDZIEMY DO EKSTRALIGI, KTO ZOSTANIE KOZŁEM OFIARNYM...?
Przecież w tym sezonie NIE MA JUŻ W GNIEŹNIE BRACI JABŁOŃSKICH...


Końcowe wyniki

Lechma Start Gniezno: 47
9. A. Lindbaeck (3,3,0,2*,2,2) 12+1
10. A. Skórnicki (2*,1,3,3,0) 9+1
11. S. Nicholls (1*,0,3,3,2) 9+1
12. B. Pedersen (2,1,1,1*,3) 8+1
13. M. Zetterstroem (2,2,1) 5
14. M. Fajfer (1,0,2*) 3+1
15. W. Lisiecki (W,1,0) 1

Lubelski Węgiel KMŻ Lublin: 43
1. R. Miśkowiak (1,3,3,1,1*) 9+1
2. P. Miesiąc (0,2*,2*,U,W) 4+2
3. M. Korneliussen (3,1,1*,1) 6+1
4. D. Jeleniewski (0,3,2,3,3) 11
5. D. Stachyra (3,2,2,0,1) 8
6. M. Łukaszewski (3,0,0) 3
7. M. Borowicz (2*,W,0) 2+1


17 kwietnia 2012

Start poległ w Daugavpils :-(

Z przykrością muszę odnotować porażkę gnieźnian w Daugavpils 53:37. Postawa naszych "armat" jest - jak dla mnie - wręcz karygodna... Pedersen - 1 pkt, Lindbaeck - 8 pkt (w sześciu startach) - to jest normalnie "śmiech na sali". Zorro - 2 pkt w czterech startach... W ubiegłym sezonie dziadek Zorro też miewał wpadki i uznałbym to za wypadek przy pracy. Ale dwaj wcześniej wymienieni zawodnicy nie powinni schodzić poniżej 12 - 13 punktów - w końcu Bjarne Pedersen i Antonio to uczestnicy GP !!!

O ile w ubiegłym sezonie miałem pretensje do Scotta Nichollsa, że głupio traci punkty na ostatnich metrach, o tyle w tym sezonie wydaje się, że będę mu wdzięczny za to, że jest w miarę pewnym seniorem i poniżej pewnego poziomu nie schodzi.... Obym się nie mylił. "Skóra" - wiadomo powyżej pewnego poziomu :-) też już nie pojedzie - ale przyprowadził ze sobą do klubu sponsora - i wiadomo - będzie jeździł.

Za to miłą niespodzianką jest dla mnie postawa junorów - Maciej Fajfer i Wojtek lisiecki pojechali - na tle "armat" - bardzo dobrze. W końcu we dwóch zdobyli 11 punktów, to jest tyle samo, co B.Pedersen, A.Lindbaeck i Zorro RAZEM WZIĘCI.

Hmmm, tak się zastanawiam, kto w tym sezonie będzie "kozłem ofiarnym" jeśli nie wejdziemy do Ekstraligi? Przecież Krzysztofa jabłońskiego już u nas nie ma...


Lechma Start Gniezno - 37 pkt :
1. Antonio Lindbaeck 8+2 (3,2,1*,1*,1,0)
2. Adam Skórnicki 3+1 (0,1*,2,-,-)
3. Bjarne Pedersen 1+1 (0,1*,0,-,-)
4. Scott Nicholls 12 (2,2,3,2,2,1)
5. Magnus Zetterstroem 2 (2,0,0,0)
6. Maciej Fajfer 6 (3,1,2,w)
7. Wojciech Lisiecki 5 (1,1,2,1)

Lokomotiv Daugavpils - 53 pkt:
9. Mikael Max 10+1 (2,3,1*,1,3)
10. Wadim Tarasienko 6+1 (1*,t,2,3)
11. Kjastas Puodżuks 12 (3,0,3,3,3)
12. Kenneth Hansen 10+1 (1,3,1,3,2*)
13. Roman Povazhny 11+1 (3,3,3,0,2*)
14. Andrzej Lebiediew 4+1 (2,0,2*,d)
15. Iwan Pleszakow 0 (w,t,0)

9 kwietnia 2012

Pierwsze "koty za płoty" : Lechma Start Gniezno - Orzeł Łódź 50:40

Za nami pierwsze starcie ligowe Startu w sezonie 2012. Po meczu (a nawet w jego trakcie) słychać było wątpliwości: czy to Start jest tak słaby (pomimo "mocnych" nazwisk), czy też Orzeł jest tak mocny... Osobiście wydaje mi się, że powodów takiego stanu rzeczy jest kilka:
1) Bjarne Pedersen nie miał jeszcze okazji pojeździć na naszym torze, stąd pewnie jego taka sobie postawa (z drugiej strony to uczestnik GP...)
2) Oskar fajfer za mocno "chce", tym samym sam na siebie wywiera wewnętrzną presję i efekt jest taki, że Oskar w meczach o stawkę (tak było już w ubiegłym sezonie) zapoznaje się z torem... (chociaż - nie można mu tego odmówić - udane występy też były). Nie wiem - może praca z psychologiem sportowym by sie przydała.
3) Tor - beton, jak w ubiegłym sezonie. Czyżby nikt nie wyciągnął wniosków...? Przecież cały ubiegły sezon słyszeliśmy, że "trzeba wyciągnąć wnioski"...
4) Być może zarząd Startu też wpłynął na drużynę w ten sposób, aby nie zwyciężała zbyt wysoko... Bo jaki kinteres ma klub w tym, aby na stadionie rozgrywano widowisko bez historii...? Jeżeli coś się dzieje, jest mecz na "bezpiecznym styku", to dla kibica jest przecież większą atrakcją, niż pogrom do 20 - 25 punktów. Taka wygrana (a już ciąg takich wygranych tym bardziej) prawdziwego kibica nie cieszy i mógłby on sobie pomyśleć, że za "nudny" speedway w Gnieźnie nie warto płacić... Ale to tylko takie moje rozważania, których poważnie nie należy traktować :-)

Należy tez podkreślić, że zawodnicy Orła Damian Adamczak i Linus Sundstroem pokazali naprawdę super jazdę - szczególnie w biegu 10, gdzie pozostawili za plecami gnieźnieńską parę Pedersen-Nicholls i otrzymali z trybun zasłużone brawa.

I jeszcze jedna moja uwaga - OPRAWA... Co to było...? Ta kaczka zamiast orła... Jakie to infantylne i prymitywne, na pewno nie śmieszne... Jak juz nie można wymyślić czegoś zabawnego NA POZIOMIE na temat gości, to lepiej skoncentrować się na mobilizowaniu naszych zawodników. A tak - pozostał mały zgrzyt...



Orzeł Łódź 40 pkt.
1. Michał Szczepaniak - 8+1 (2,1*,3,2,0,0)
2. Mariusz Fierlej - 2 (0,2,d,-,-)
3. Rafał Trojanowski - 4+1 (2,1,0,1*)
4. Mateusz Szczepaniak - 5+1 (1*,2,2,0,-)
5. Linus Sundstroem - 11+1 (1,1*,3,2,1,3)
6. Damian Adamczak - 10+1 (3,2,2*,2,1)
7. Marcin Wawrzyniak - 0 (0,0,-)

Lechma Start Gniezno 50 pkt.
9. Antonio Lindbaeck - 11+1 (3,3,1,3,1*)
10. Adam Skórnicki - 4 (1,0,3,0)
11. Scott Nicholls - 8+1 (0,3,0,3,2*)
12. Bjarne Pedersen - 8 (3,0,1,1,3)
13. Magnus Zetterstroem - 12 (3,3,1,3,2)
14. Oskar Fajfer - 1+1 (1*,w,w)
15. Maciej Fajfer - 6+1 (2,2*,2)

9 marca 2012

Kevlary, pokrowce itp.

Jak wszyscy sympatycy Lechmy Startu Gniezno zapewne wiedzą - nasi zawodnicy mają już w tym sezonie pierwsze treningi na torze za sobą. Jednak ja nie o tym... Zastanawiam się jak powinny wyglądać w przyszłości "tradycyjne" okrycia "mechanicznych rumaków" zawodników Startu. Zaprezentowane na tegorocznej Gali jakoś nie przypadły mi do gustu (fotka we wcześniejszym poście).

Uważam, że wzorek z 2011 roku - ten z głową orła - to powinien być motyw przewodni w przyszłości. Jak dla mnie jest rewelacyjny ! Przypatrzcie się sami. Oczywiście jakieś modyfikacje są jak najbardziej na miejscu, ale ta głowa orła (co roku mogłaby "wystawać" z innego kierunku) to był strzał w przysłowiową "10".

Źródło : wkproducts.pl 

Jeśli chodzi o barwy kevlarów (ich fotki też we wcześniejszym poście) - są OK. I widać, że ubiegłoroczny "trend" został podtrzymany. I tak MA zostać w przyszłości :-)

12 lutego 2012

Gnieźnieńska Speedway Gala

W piątek 10 lutego 2012 odbyła się Speedway Gala, podczas której oficjalnie został zaprezentowany skład gnieźnieńskiego zespołu na rok 2012. Ciekawostką może być fakt, że tegoroczna gala odbyła się (nie jak wcześniejsze) na stadionie przy ul.Wrzesińskiej 25. Tak, tak - pomimo sporego mrozu ( -16 stopni Celsjusza) trybuna główna i jej okolice oblegane były przez ok. 2000 (dwa tysiące) kibiców!

Coś fascynującego jest w tym, że speedway w Gnieźnie przyciąga taki tłum ludzi w tak nietypowej porze roku i w takich niekorzystnych warunkach atmosferycznych (mróz). Z drugiej strony można się zapytać - a cóż jak nie speedway? Czy mamy w Gnieźnie jakiś inny zespół w tak widowiskowej dyscyplinie "pukający do bram" (już od dłuższego czasu :-) Najsilniejszej Ligi Świata? Odpowiedź brzmi - NIE. Dodać do tego jeszcze należy fakt, że w historii Gniezna speedway istniał "od zawsze", więc gnieźnianie pasję do żużla wręcz wysysają z mlekiem matki :-)

Podczas gali - oprócz zawodników - szczególną uwagę zwracały piękne gnieźnianki prezentujące nowe kombinezony.




Można było też zobaczyć, jak - mniej więcej - będą wglądać okrycia "mechanicznych rumaków"

Źródło zdjęć: www.start.gniezno.pl

25 stycznia 2012

Wojtek Lisiecki zachwyca jazdą na lodzie.

W ubiegłym tygodniu odbyła się w Częstochowie X Gala Lodowa Sławka Drabika. "Slammera" zapewne nikomu nie trzeba przedstawiać (ani jego kultowych powiedzonek :-), a odnotować należy, że w jego imprezie udział wziął "Startowiec" Wojtek Lisiecki. Był to praktycznie durgi kontakt z taką nawierzchnią, a tutaj... NIESPODZIANKA! Wojtek zajął 4 miejsce ! A była duża szansa nawet na PUDŁO !!!

Autor zdjęcia: Jacek Winiarski

Wierzę, że forma z toru lodowego będzie widoczna również na "czarnym torze" i będziemy mogli Wojtka oglądać w meczach ligowych Lechmy Startu Gniezno. A szanse na to są - słychać, że Wojtek Lisiecki w sezonie 2012 nie będzie miał problemów z zapleczem sprzętowym. A że jeździć potrafi - chyba każdy przyzna. Do tego dobry sprzęt i... Ależ ciekawie się ten sezon zapowiada :-)

22 stycznia 2012

"Lechma Start Gniezno" Anno Domini 2012

Dawno nic nie pisałem, więc teraz już MUSZĘ odnotować, że rok 2012 teoretycznie zapowiada się bardzo ciekawie. Dlaczego?

1) Start pozyskał sponsora tytularnego - firmę Lechma z Poznania. W sezonie 2013 nie powinno być dużych problemów finansowych (małe zawsze są - mają je nawet najbogatsze kluby).

2) Skład: Bjarne Pedersen, Antonio Lindbaeck, Magnus Zetterstroem, Adam Skórnicki, Scott Nicholls; juniorzy (będą rywalizować o dwa miejsca w składzie) - Oskar i Maciej Fajferowie, Wojciech Lisiecki, Marcin Wawrzyniak i Adrian Gała.

Skład ten postrzegany jest jako najmocniejszy w I lidze, również w Ekstara Lidze nie byłby bez szans na przyzwoity wynik (dla beniaminka - utrzymanie w lidze, chyba jest to oczywiste :-)

3) Kolejny Turniej o koronę Bolesława Chrobrego, czyli nasze "małe GP". Jaka będzie obsada? Czy turniej odbędzie się przy sztucznym oświetleniu? A może będzie transmitowany w TV? Myślę, że na pewno będziemy zadowoleni z tej imprezy...

Piszę tutaj w samych superlatywach o klubie i jego niedalekiej przyszłości, chociaż władze klubu sie nie zmieniły... A przecież moja ocena władz klubu za sezon 2011 była kiepska (delikatnie to określając). No cóż, "tylko krowa nie zmienia poglądów" :-) Daleki jestem od wychwalania prezesa pod niebieosa, ale za skład na sezon 2012, a szczególnie za akcję p.t. "kontraktowanie Nichollsa" należą się gratulacje. Ale żeby była pełna jasność - mam świadomość, że władze klubu zdają sobie sprawę, że to dla nich naprawdę ostatnia szansa. Że jeżeli po tym sezonie nie wejdziemy do Ekstra Ligi, to większość kibiców odwróci się od klubu... A więc włodarze klubu walczą też o SWOJĄ przyszłość.

20 listopada 2011

Nie samym speedway'em człowiek żyje... - "Pieśń łuków - Azincourt"

Powieść Bernarda Cornwella "Pieśń łuków - Azincourt" może być przykładem na to, jak można ciekawie przedstawić wydarzenia historyczne. Śmiem twierdzić, że gdyby w ten sposób wyglądałyby lekcje historii, to uczniowie siedzieliby z "rozdziawionymi gębami" i słuchali co belfer ma im do przekazania.

Powieść ta osadzona jest w czasach średniowiecznych, a dokładniej w 1415 roku, czyli w trakcie t.zw. "wojny stuletniej". W roku tym odbyła się jedna z najsłynniejszych bitew średniowiecza (niektórzy twierdzą, że był to "Grunwald" zachodniej Europy) pomiędzy Anglikami i Francuzami w pobliżu Azincourt. Niezwykłość tej bitwy polegała na tym, że Anglicy posiadali ok. 6000 ludzi gotowych do walki (większość to łucznicy i lekko zbrojna piechota), a Francuzi ok. 30000 doskonale przygotowanych wojowników. Do tego armia angielska była głodna, wyczerpana długim marszem, wielu żołnierzom Henryka V doskwierały różne choroby (głownie dyzenteria, objawiająca się przede wszystkim sraczką). Z kolei Francuzi byli wypoczęci, najedzeni i chyba nie doceniający przeciwnika - za to pozbawieni byli naczelnego wodza Karola VI.


Jak to zatem było możliwe? Książka odpowiada nie tylko na to pytanie, ale również na inne; pokazuje stosunki społeczne w ówczesnej Europie, a także tło konfliktu, którego wynikiem była bitwa pod Azincourt. A żeby nie być gołosłownym, poniżej kilka kwestii, które przybliży Ci książka Bernarda Cornwella:
- jak Francuzi karali znienawidzonych angielskich łuczników (znienawidzeni, ponieważ byli bardzo dobrzy w tym co robili, a co potrafili...?);
- do czego byli potrzebni górnicy podczas oblężenia zamku/twierdzy;
- ile czasu zajmowało założenie zbroi i kto brał w tym udział;
- co robił np. łucznik, który musiał "opróżnić kiszki" (z powodów różnych - choroba, strach), a nie mógł opuścić swojego stanowiska/pola walki w trakcie oczekiwania na rozpoczęcie działań zbrojnych;
- co robił woj zakuty w zbroję, który miał "potrzebę" jak przedstawiony wcześniej łucznik;
- taktyka walki ze znacznie liczniejszym przeciwnikiem;
- dlaczego jeńcy byli tak ważni dla zwycięzców (jakichkolwiek bitew w tamtych czasach) i dlaczego Henryk V nakazał zabić jeńców pojmanych podczas bitwy pod Azincourt oraz co z tego wynikło;
- co to było "Oriflame" i co oznaczało na polu walki;

Dodać należy, że autor doskonale przygotował się do napisania tej książki, włącznie z tym, że w książce występują nazwiska łuczników, którzy rzeczywiście brali udział w tej bitwie. Aby książka była ciekawsza, dołożył np. wątek miłosny, wątek nienawiści pomiędzy rodzinami prostych ludzi mieszkających od pokoleń w jednej wsi i inne. Autor na końcu książki zresztą wyjaśnia, które z elementów tej opowieści były fikcyjne - a było ich niewiele.

Książkę czyta się "jednym tchem", w ciągu jednego dnia "połknąłem" jej prawie połowę, ale gdybym mógł, pewnie chciałbym ją przeczytać do końca, za jednym razem :-) Polecam !

Wejdź TUTAJ - kup i przeczytaj całą książkę

19 listopada 2011

Czy Start Gniezno będzie mocniejszy w sezonie 2012...?

Po czwartkowym wywiadzie Krzysztofa Jabłońskiego w Radio Gniezno można ze 100% pewnością powiedzieć, że nie będzie on bronił barw Startu w nadchodzącym sezonie. Na pewno zabraknie też Kacpra Gomólskiego (wypożyczenie do Tarnowa - chociaż po ostatnich doniesieniach związanych z posunięciami Unii Tarnów wobec swoich zawodników - Ułamka i Kasprzaka [żądanie od zawodników odszkodowania za ich słabą jazdę w minionym sezonie] - to nie jestem pewien, czy Kacper nadal bez obaw chce tam jeździć). Najprawdopodobniej zabraknie również Mirka Jabłońskiego i Mateusza Szczepaniaka.

A kto pojawi się w miejsce w/w zawodników. Pewności na razie nie ma (w chwili obecnej nie można jeszcze podpisywać kontraktów, więc nikt się nie "wychyla" z ogłaszaniem "kto, gdzie i za ile"), ale gołębie na gnieźnieńskim rynku gruchają, że w barwach startu (sezon 2012) jako wzmocnienie powinniśmy oglądać Bjarne Pedersena, Antonio Lindbaecka, Adama Skórnickiego. Krążą również plotki :-) o sponsorskich zamiarach Coca-Coli wobec klubu z ul.Wrzesińskiej 25 (chociaż osobiście z różnych powodów nie chce mi się w to wierzyć). Scott Nicholls - sprawa otwarta, chociaż raczej nie zechce startować w GP, a więc pewnie pozostanie w Starcie.

Obsada juniorska będzie zapewne wyglądała tak : Oskar Fajfer, Maciej Fajfer (Lechma Poznań - niestety - zdegradowana do 2 ligi), Wojtek Lisiecki, Adrian Gała.

Czy taki skład wystarczyłby na awans w przyszłym roku do Ekstraligi...? Pożyjemy - zobaczymy. Ale czy tak właśnie ten skład będzie faktycznie wyglądał...? Tego też w tej chwili nie można stwierdzić :-)

16 października 2011

Włókniarz - Start 44:46. Cóż to był za mecz... :-)

Wygraną (46:44) Startu z Włókniarzem zakończył się dzisiejszy mecz w Częstochowie. Ostatni mecz sezonu obfitował w emocjonujące pojedynki i kibice obu drużyn mogą czuć się usatysfakcjonowani tym co zobaczyli. Gnieźnianie mogli cieszyć się wygraną z ekstraligowym przeciwnikiem, a częstochowianie pozostaniem w ekstraklasie (wygraliśmy tylko 2 punktami, Włókniarz u nas wygrał 4 punktami). Ale czy na pewno...?

Zgodnie z regulaminem obowiązującym podczas meczy barażowych juniorzy powinni odjechać minimum 3 biegi. Jednak Artur Czaja odjechał tylko 2 biegi !!! I co teraz...? Rozumiem, że Częstochowianie mieli już "mokro" tu i ówdzie (w końcu przegrać EL z jakimś Startem...) i przeoczyli fakt, że Czaja powinien pojechać jeszcze raz. Ale w tej sytuacji drużyna gospodarzy odjechała mecz w sposób nieregulaminowy ! Czy będzie walkower dla Startu...? Czas pokaże.

Jeśli chodzi o zawodników to - tak jak zawsze to podkreślałem - nie ma nic lepszego niż WYCHOWANKOWIE. A szczególnie WYCHOWANKOWIE, którzy mają KASĘ na sprzęt i przygotowanie do meczu. Oczywiście mam tu na myśli KRZYSZTOFA i MIRKA JABŁOŃSKICH. Obydwaj zdobyli 25 punktów z 46 zdobytych w ogóle! Ciekawe co teraz mają do powiedzenia ludzie, którzy nie chcą ich widzieć w barwach Startu w 2012 roku !!??

Oskar Fajfer, Kacper Gomólski zrobili co mogli. Michał Szczepaniak - mogło być lepiej, ale chyba zabrakło trochę szczęścia. Scott Nicholls - nie jest źle, ale znowu "zaliczył" stratę punktów na ostatnich metrach...

Nie pojechał dzisiaj w barwach Startu Tai Woffinden, którego co niektórzy podejrzewali o celową słabą  jazdę przeciwko macierzystemu klubowi (do Startu trafił na zasadzie wypożyczenia właśnie od Włókniarza). Tai przedstawił zwolnienie i być może dobrze się stało. Częstochowianie pojechali bez Artioma Łaguty.

Ciekaw jestem jak się czuje prezes Rusiecki, który przecież już po meczu z Wtbrzeżem Gdańsk odsunął definitywnie KJ od składu...? Czy aż tak bardzo lubi "robić ze swojej gęby cholewę"? Wygląda na to, że prezes Rusiecki z natury jest blondynką i szybciej mówi niż myśli.
Jednak główni winowajcy przegranj EL w tym sezonie to nie tylko zarząd i sztab szkoleniowy, to również gnieźnieńscy KIBOLE (nie mylić z kibicami), którzy nie życzyli sobie w składzie KJ i próbowali na nim dokonać linczu w parku maszyn... A prezes Rusiecki "miło wysłuchał" tej zasmarkanej, pijanej bandy i postanowił to, co postanowił... Tak więc EL przegrana została znacznie wcześniej (szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że zawodnicy nie bardzo mieli na czym jeździć bo klub nie miał dla nich kasy).

Końcowe wyniki:

Start Gniezno: 46
1. Krzysztof Jabłoński - 12+1 (3,2,3,2*,2,w)
2.Tai Woffinden - ZZ
3. Mirosław Jabłoński - 13+2 (3,1*,3,2*,3,1)
4. Scott Nicholls - 9 (0,0,3,3,3)
5. Michał Szczepaniak - 6 (1,1,1,2,1,0)
6. Oskar Fajfer - 1+1 (0,0,1*)
7. Kacper Gomólski - 5+1 (3,0,1,1*)

Włókniarz Częstochowa:44
9. Peter Karlsson - 4+1 (0,2*,w,0)
10. Ales Dryml - 6 (2,3,1,0)
11. Grigorij Łaguta - 14+2 (1*,3,3,3,1*,3)
12. Rafał Szombierski - 4 (2,0,0,2)
13. Daniel Nermark - 12+1 (3,2,2,1,2,2*)
14. Artur Czaja - 1+1 (1*,0,-)
15. Marcel Kajzer - 5+2 (2,2*,1*,0)

I jeszcze krótki kilka uwag jednego z gieźnieńskich kibiców, z którym nie sposób się nie zgodzić:

Do wszystkich baranów zwalających winę na braci Jabłońskich: przecież wy już postawiliście krzyżyk na Starcie po meczu z Gdańskiem! Więc o co wam chodzi ??? Panie Rusiecki! Co pan TERAZ powie? Zrobiliście wojnę po jednym przegranym meczu gdy w perspektywie były jeszcze 4! Proszę bardzo, Start wygrywa w Częstochowie! Wystarczyło by ukochany przez was TOITOI Woffinden zrobiłby w Gnieźnie zamiast 2 punktów (jedynek na 1:5 nie liczcie) przynajmniej 8 punktów to byłby awans! EKSTRALIGĘ PRZEGRAŁ TOITOI I SZCZEPAN! A dzisiaj co pokazał Szczepaniak na torze, na którym już kiedyś startował? 6 punktów w sześciu startach, z czego 3 na swoich!! Przestańcie równać w dół! Dzisiaj tylko bracia pokazali jak się jeździ na żużlu!! A w 15 biegu fryzjerzy nie jeżdżą! Nicholls też trzy biegi wygrał, ale dał się objechać Kajzerowi! Zacznijcie myśleć lemingi! Nie jesteście prawdziwymi kibicami na dobre i na złe! Wstyd mi za was tzw. kibice Startu, którzy gnoicie wychowanków a nie widzicie ewidentnych wtop obcych! Po tym, co Krzychu robił z bratem w części zasadniczej gdy cała reszta bandy spała (szczególnie Szczepan i Gomóła), to wg mnie mógłby sobie pojechać na BoraBora i niech reszta wreszcie weźmie się do roboty! Jak możecie oceniać kogoś po właściwie 2-3 wyścigach??? Żal mi wszystkich prawdziwych kibiców w Gnieźnie, o których opinia jest jaka jest przez takich baranów jak wy! Cała Polska się z nas przez was śmieje! Nigdzie nie gnoi się swoich chłopaków! Nawet w Grudziądzu, gdzie Buczek zawalił mecz w Gnieźnie nikt sobie nie wyobraża bez niego składu, i nikt go nie wyzywa od "sprzedawczyków"! A pan, panie Rusiecki i tzw. sztabie szkoleniowy - to wy ponosicie w głównej mierze winę za brak awansu! Zamiast uspokoić zawodników i wziąć się za odpowiednie motywowanie przed kolejnymi meczami uznaliście, że już jest po "ptokach"!! Dzisiejszy mecz pokazał, że w tym sporcie wszystko jest możliwe! A wy...... Jedynie pan Kędziora (swoją drogą osobny temat na osobną dyskusję) mówił, że do Częstochowy nie jedziemy po medaliki! A pan panie Rusiecki, nawet przy okazji komentarzy do finału IMŚJun musiał pan podkreślić, że cyt" cieszyłbym się bardziej, gdybyśmy mieli awans" - dzisiaj zawodnicy chyba panu na złość pokazali, że skreślając zespół jeszcze w trakcie rozgrywek strzelił pan sobie samobója! Pozdrawiam kibiców z Częstochowy (gdzie obiektywnie mówiąc zawsze była najlepsza "szlaka") i prawdziwych kibiców z Gniezna, których niestety jest mało, mało.... I proszę moderatora by nie odrzucał mojego postu! Dziękuję! Teraz możecie pisać na mnie bluzgi, a ja i tak swojego zdania nie zmienię. Amen.

Źródło : TUTAJ 

3 października 2011

Czy zarząd Startu to już moralne dno...? Czy jeszcze nie...?

W jednej z dzisiejszych audycji radiowych Pan Buczkowski oświadczył, że na najbliższym zebraniu zarządu zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne w związku z wypowiedzią Mirka Jabłońskiego. Powiedział też, że niedopuszczalna jest taka wypowiedź w stosunku do największego sponsora klubu, jakim są jego kibice.

W związku z powyższym, mam kilka takich swoich uwag i przemyśleń.

Jeżeli Mirek Jabłoński mówiąc kilka gorzkich słów pod adresem kiboli popełnił jakiś wielki grzech przeciwko klubowi, to co mamy powiedzieć o działaniach obecnego prezesa i zarządu w tym sezonie? Czy te ich działania, a także zaniechania nie szkodzą klubowi?
Konkretnie:

- chaos w procesie decyzyjnym w parku maszyn, a w związku z tym totalny brak odpowiedzialności za cokolwiek przez wynalazek zwany "sztabem szkoleniowym". Brak decyzji prezesa, która ogarniałaby te sprawy i wszystko usprawniała (ustalenie konkretnego człowieka, który decydowałby o składzie, zmianach podczas meczu itp, ale również byłby za swoje decyzje odpowiedzialny i był z nich ROZLICZANY!) Dosyć już mam tekstów: "biorę to na siebie", "musimy wyciągnąć wnioski" itp. Ale co z KONSEKWENCJAMI wobec osób, które "biorą na siebie" efekty nieprzemyślanych działań, czy kiepsko "wyciągnęły wnioski"...?

- sprawy finansowe - za co zawodnik ma sie przygotować do meczu jeśli nie otrzymuje z klubu odpowiednich środków finansowych? Przecież to nie jest piłka kopana, gdzie można założyć koszulkę, spodenki, obuwie i już jest się gotowym do gry. Żeby w trakcie zawodów prezentować się na odpowiednim poziomie, trzeba najpierw za grubą kasę przygotować sprzęt. Przeciętny "zjadacz chleba" nie ma pojęcia ile kosztuje tuning sprzętu, olej, opona, części. Nie zdaje sobie również sprawy ile tego wszystkiego trzeba zużyć, żeby osiągnąć dobry wynik.

- w końcu zrobienie z Krzysztofa Jabłońskiego kozła ofiarnego po niedawnym przegranym meczu z Wybrzeżem... Brak wsparcia ze strony prezesa (a wręcz przeciwnie) po "miłym wysłuchaniu kibiców" (którzy przed chwilą chcieli linczować Krzysztofa Jabłońskiego) to jest chyba absolutny "rekord świata" w dziedzinie zarządzania klubem sportowym, marketingu sportowego itp. Osobiście życzę prezesowi Rusieckiemu, aby znalazł się w identycznej sytuacji życiowej i odczuł na własnej skórze jak to smakuje...
Do tego te wszystkie "cyrki" przed meczem barażowym z Włókniarzem Częstochowa. Zarząd nie zgodził się aby KJ pojechał w niedzielnym meczu, pomimo tego, że motocykle specjalnie przygotowywał wraz z Tomaszem Gollobem i chciał jechać za darmo. Na mieście krążyły opowieści, jakoby KJ miał w odwecie zażądać 30 tysięcy PLN za dostarczenie zwolnienia L4 (w celu możliwości zastosowania przez klub ZZ). Lecz niewiele osób zastanawiało się nad tym, jakie zaległości finansowe miał klub wobec KJ. Może to właśnie było te 30 tys. PLN (i być może chciał po prostu wykorzystać sytuację i zmusić pracodawcę do wywiązania się ze zobowiązań), a może jest to kwota znacznie wyższa...? A czy żaden inny zawodnik nie postąpił podobnie...?

Wszyscy, którzy wsiedli na KJ i go natychmiast bezmyślnie skreślili - tak jak prezes - i popierają jego decyzję, jednocześnie uwypuklając zasługi prezesa Rusieckiego dla klubu (to ma być kontrargument do głosów, że prezes Rusiecki sobie nie radzi i powinien odejść) proponuję, żeby przyjrzeli się jakie zasługi dla klubu ma Krzysztof...? Czy jego zasługi (KJ) dla klubu przypadkiem nie datują się znacznie wcześniej niż zasługi prezesa...?
MIERZCIE WSZYSTKICH JEDNĄ MIARKĄ - jeżeli prezes "powinien zostać" bo "tyle zrobił dla klubu" to tym bardziej Krzysztof Jabłoński nie powinien być w ten sposób odsuwany od składu i wręcz zniechęcany do jakichkolwiek kontaktów w przyszłości z macierzystym klubem. A jeżeli KJ ma mimo wszystko odejść z klubu, to ja nie widzę żadnego powodu, dla którego prezes Rusiecki wraz ze swoim "sztabem szkoleniowym" miałby pozostać na swoim stołku. Pracowali na rzecz klubu, nie robili tego za darmo, drużyna nie awansowała do E-Ligi - więc chyba czas na zmiany - bez żadnych sentymentów.
Powtarzam - MIERZCIE WSZYSTKICH JEDNĄ MIARKĄ

I jeszcze teraz zarząd ma zamiar ukarać Mirka Jabłońskiego za kilka słów prawdy, na które sobie pozwolił zaraz po meczu barażowym z Włókniarzem... Ja rozumiem, że zawodnicy mają w umowach pewne punkty "kagańcowe", żeby za bardzo się nie "wywnętrzali", a szczególnie jeśli to miałoby zaszkodzić klubowi. Jednak nie zapominajmy, że to działacze doprowadzili do takiej sytuacji, że zawodnicy muszą brać kredyty, żeby finansować działalność klubu (przygotowywanie sprzętu za pieniądze z kredytu - a nie za NALEŻNE pieniążki z kasy klubu - jest jak najbardziej finansowaniem działalności klubu). Trudno więc się dziwić, że czasami "wymsknie" im się coś, co niekoniecznie musi podobać się zarządowi.
I przy okazji - ciekawe czy zarząd będzie w stanie dokładnie się rozliczyć (i udokumentować te rozliczenia) z przychodów i rozchodów? Czy też kibice czerwono-czarnych zostaną zaskoczeni na wiosnę informacją, że klub nie otrzyma licencji ze względu na zaległości finansowe wobec zawodników i nie tylko...
Pożyjemy - zobaczymy.